Czat  FAQ  Szukaj  Mapa  Linki  Rangi  Użytkownicy  Grupy   Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat «» Następny temat
Moja terapia :)
Autor Wiadomość
miśka 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 31 Lip 2007
Posty: 626
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 174
  Wysłany: 2008-03-03, 17:45   Moja terapia :)

Ja własnie jestem w terapii i wiem że gdyby nie ona na pewno byłabym dzisiaj w dużo gorszym stanie niż jestem.Powiem Wam kochane że terapia mi dużo daje i uczy na nowo żyć i kochać siebie co przychodzi mi jednak z wielką trudnością.Żadna z nas nie akceptuje siebie ale to może się zmienić jeżeli tylko będziemy chciały.Trzeba walczyć o siebie i swoje lepsze samopoczucie.Nikt tego za nas nie zrobi.Ja dzisiaj byłam na terapii i doszłam do zaskakujących mnie wniosków i aż się sama sobie dziwie ze powoli zaczynam sobie zdawać sprawę z pewnych rzeczy z których do tej pory sobie nie zdawałam sprawy :roll: Trochę to pokręcone ale jestem dzisiaj szczęśliwa chociaż moja dzisiejsza sesja była ciężka i najdłuższa z dotychczasowych. :shock:
_________________
Czegoś wciąż mi brak...
http://podaj-dalej.net.pl/index.php
 
     
figazmakiem 



Pomogła: 1 raz
Wiek: 21
Dołączyła: 18 Lut 2008
Posty: 189
Skąd: z daleka
Nr Użytkownika: 382
Wysłany: 2008-03-03, 19:48   

jej miśka, gratuluje :)
naprawde ciesze sie ze jesteś szczęśliwa i ze sie nie poddajesz, podziwiam twój upór i chęć walki, tam gdzie ja bym już dawno załamała ręce ty walczysz i idziesz dalej :)

miło sie czyta o waszych sukcesach
_________________
I want to be someone else or I'll explode
 
 
     
Rita 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 16 Sie 2007
Posty: 240
Skąd: śląsk
Nr Użytkownika: 191
Wysłany: 2008-03-03, 20:01   

Miśka, Kate powodzenia życze w dalszej pracy nad sobą, przede wszystkim wytrwałości i cierpliwości, bo z własnego doświadczenia wiem, że one są najważniejsze :)
Mnie terapia dała nowe życie, nowe możliwości, to jest moja najlepsza decyzja w życiu-pójście na psychoterapie.I choć czasem jest cholernie ciężko wiem, że dzięki terapii moje życie może być takie, jakie ja będę, by było :) Na terapii uczę się siebie, uczę się troszczyć o siebie, coraz bardziej dostrzegam swoją wartość, nawet chyba zaczynam lubić siebie, a przede wszystkim szanować siebie... :roll:
_________________
Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy¨
 
     
Ann 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 23
Dołączyła: 06 Sie 2007
Posty: 472
Skąd: Ziemia :-)
Nr Użytkownika: 180
Wysłany: 2008-03-03, 20:44   

Miśka, bardzo mnie ucieszył Twój post, brzmi bardzo optymistycznie. Życzę Ci siły i wytrwałości w drodze ku lepszemu życiu oraz w zmaganiach z sobą.
_________________
Dlaczego miłość nie jest pisana wszystkim :-(
 
     
miśka 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 31 Lip 2007
Posty: 626
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 174
Wysłany: 2008-03-03, 20:51   

Dziękuje dziewczynki za słowa uznania.Po prostu chciaąłm sie podzielić pozytywna energią i tym co czuję po dzisiejszej sesji u psychologa. :D Mam nadzieję że każdej z Was kiedys uda napisac sie to samo co ja dzisiaj napisałam. :roll: Nie wierzyłam że kiedyś przyjdzie taki dzien a jednak przyszedł :)
_________________
Czegoś wciąż mi brak...
http://podaj-dalej.net.pl/index.php
 
     
chiyo 



Wiek: 24
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 164
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 392
Wysłany: 2008-03-03, 23:58   

Hej miśka, jestem tu nowa więc jeszcze nie znam Waszych historii, mogłabyś napisać jakiegoż to potwora chcesz ujarzmić na tej terapii? ;) anoreksję, bulimię, może jeszcze coś innego?
Ja chodzę na terapię od kilku miesięcy, nie wspominałam jednak terapeutce nic o zaburzeniach odżywiania, chciałam się raczej uwolnić od depresji...Jednak trudno było trzymać to wszystko w tajemnicy, zresztą byłoby to wtedy z pewnością stratą czasu i niepotrzebnym zawracaniem głowy. Terapeutka już wie o ed, nie jest jednak niestety specjalistką w tej dziedzinie, więc nie wiem jak to będzie...Na razie jedyne co trzyma mnie przy życiu to nadzieja, że kiedyś będe mogła NORMALNIE żyć. Ehh...
pozdrawiam nowe koleżanki :)

Ps. właśnie się zorientowałam, że ten temat został założony w dziale "Anoreksja" :mrgreen:
Tak więc już sobie odpowiedziałam na pytanie z czym walczysz miśko, hehe...
:crazy:
 
 
     
miśka 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 31 Lip 2007
Posty: 626
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 174
Wysłany: 2008-03-04, 07:08   

chiyo tak miałam epizod anoreksji teraz zdarzają mi się napady na jedzenie i zdarza się mi przejadać.Teraz aktualnie znów zaczęłam się głodzić ale myślę że to dlatego że nie uporałam się jeszcze ze wszystkimi swoimi problemami.Poza tym mam też stwierdzoną depresję i na to leczę się u psychiatry.Z psychologiem pracuję głównie nad tym aby siebie zaakceptować taką jaką jestem oraz aby pozbyć się autoagresji która jak na razie podoba mi się ponieważ w ten sposób uwalniam się od złych emocji i sprawiam że lepiej się czuję.Leczę się od 7 lat ale z przerwami i zmianami terapeutów.Tak na prawdę zaczęłam leczyć się od sierpnia ponieważ znalazłam terapeutę od uzależnień.Praca widzę przynosi efekty chociaż często mam momenty załamania i rezygnacji.Wczoraj na terapii doszłam do zaskakujących mnie wniosków i stwierdziłam że mój psycholog jest na prawdę dobrym specjalistą.
chiyo myślę że dobrze ze trafiłaś do psychologa gdyż on na pewno pomoże Ci uporać się z problemami.Dobrze byłoby jednak żeby miał doświadczenie w leczeniu zaburzeń odżywiania :roll:
_________________
Czegoś wciąż mi brak...
http://podaj-dalej.net.pl/index.php
 
     
chiyo 



Wiek: 24
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 164
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 392
Wysłany: 2008-03-04, 12:24   

Moja psycholog jasno i uczciwie poinformowała mnie, że nie jest specjalistką od ed. Jednak to mi bardzo zależy, żeby spotykać się właśnie z nią. Nie wyobrażam sobie szukać kogoś innego i zaczynać wszystko od nowa, powtarzać po raz setny DLACZEGO tak bardzo mi źle... Bardzo się do niej przywiązałam...(co mnie trochę niepokoi, zdecydowanie za szybko przywiązuję się do ludzi...). No nic, dziś czeka mnie terapia. Będzie trudno...
 
 
     
Ann 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 23
Dołączyła: 06 Sie 2007
Posty: 472
Skąd: Ziemia :-)
Nr Użytkownika: 180
Wysłany: 2008-03-04, 14:23   

Chiyo... jakbym słyszała siebie. Po pierwsze moja terapeutka nie jest specjalistką od ED, ale mimo to bardzo mi pomogła i pomaga. Za nic w świecie nie chciałabym zmienić terapeuty, bo po prostu przywiązałam się już do tej terapeutki. Wierzę, że i Twoja terapia przyniesie sukcesy. Życzę powodzenia i wytrwałości
_________________
Dlaczego miłość nie jest pisana wszystkim :-(
 
     
Rita 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 16 Sie 2007
Posty: 240
Skąd: śląsk
Nr Użytkownika: 191
Wysłany: 2008-03-04, 16:13   

U mnie podobnie, moja terapeutka też nie jest specjalistką od Ed, ale i tak terapia u niej bardzo mi pomaga i nie wyobrażam sobie teraz bym mogła iść do kogoś innego. Też ejstem b.przywiązana do niej, jest dla mnie ważną i bliską osobą.Ona jako pierwsza zobaczyła we mnie wartość, uzdolnienia, ambicje, coś dobrego, moją wytrwałość :) Dopinguje mnie w moich sukcesach i wspiera i towarzyszy, gdy jest ciężko. :)
_________________
Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy¨
 
     
chiyo 



Wiek: 24
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 164
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 392
Wysłany: 2008-03-04, 18:28   

Tak sobie pomyślałam, że rzeczywiście trochę się obawiam tego przywiązania. Jestem osobą, która bardzo szybko przywiązuje się do ludzi, jeżeli trochę więcej dla mnie znaczą. I tak jest w przypadku terapeutki. Tak jak Rita bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś docenił moją wartość i otwarcie mi o tym powiedział. Zdarza się, że ludzie z którymi żyjemy na co dzień, nawet nasi wydawałoby się "najbliżsi", nigdy nie powiedzą nam tylu tak ważnych i potrzebnych nam rzeczy ile robi to właśnie terapeuta. I tu pojawia się niebezpieczeństwo zbytniego przywiązania....Wyobrażacie sobie teraz możliwość egzystowania (prawidłowego), bez terapii? Bez osoby terapeuty? Powiem szczerze, że ja nie bardzo. I już sama myśl, że kiedyś będę musiała pójść własną ścieżką, że już nie będę "prowadzona za rękę" - przeraża mnie. Fakt; będę na pewno silniejsza i bardziej odporna, jednak ja tak bardzo potrzebuję w życiu ludzi, którzy POWIEDZĄ mi, że jestem czegoś warta...I myślę, że każdy z nas tak ma...
Uwielbiam z nią rozmawiać także dlatego, że jest po prostu mądra. Nie jest mądralińska i nie sprawia wrażenia, że pozjadała wszystkie rozumy. Jest partnerką w rozmowie, przewodnikiem. A na co dzień nie ma wokół mnie ludzi, z którymi mogłabym porozmawiać o różnych tak ważnych dla mnie sprawach. W sposób właśnie mądry i poważny. Tego właśnie będzie mi najbardziej brakować, kiedy będę musiała zakończyć terapię...
A co Wy myślicie o przywiązaniu?
 
 
     
Ann 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 23
Dołączyła: 06 Sie 2007
Posty: 472
Skąd: Ziemia :-)
Nr Użytkownika: 180
Wysłany: 2008-03-04, 20:59   

Przywiązałam się do terapeutki i nie wiem czy czasem nie jest to zbyt silne przywiązanie. Wiem, że mogę zwrócić się do terapeutki ze wszystkim, zawsze powie coś mądrego, da do myślenia a kiedy trzeba sprowadzi brutalnie na ziemię. Nie wyobrażam sobie końca terapii, jeszcze nie jestem na to gotowa, czy kiedykolwiek będę? Myśę, że przywiązałam się do terapeutki, ponieważ wiele dla mnie zrobiła, jest ze mną na dobre i na złe, wie o sprawach o których nawet rodzina nie wie. Te spotkania dużo dla mnie znaczą.Zwykle wychodzę z gabinetu i czuję ulgę, czuję się lekka...
_________________
Dlaczego miłość nie jest pisana wszystkim :-(
 
     
Rita 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 16 Sie 2007
Posty: 240
Skąd: śląsk
Nr Użytkownika: 191
Wysłany: 2008-03-05, 07:30   

Ann napisał/a:
Przywiązałam się do terapeutki i nie wiem czy czasem nie jest to zbyt silne przywiązanie. Wiem, że mogę zwrócić się do terapeutki ze wszystkim, zawsze powie coś mądrego, da do myślenia a kiedy trzeba sprowadzi brutalnie na ziemię. Nie wyobrażam sobie końca terapii, jeszcze nie jestem na to gotowa, czy kiedykolwiek będę? Myśę, że przywiązałam się do terapeutki, ponieważ wiele dla mnie zrobiła, jest ze mną na dobre i na złe, wie o sprawach o których nawet rodzina nie wie. Te spotkania dużo dla mnie znaczą.Zwykle wychodzę z gabinetu i czuję ulgę, czuję się lekka..


Ann mogłabym się podpisać pod każdym twoim słowem :)
A co do przywiązania, to kiedyś rozmawiałam z moja terapeutką właśnie o obawie przed przywiązaniem, końcem terapii i ona mi wytłumaczyła, że takie przywiązanie w terapii jest nieuniknione, jest pewnym etapem. W rozwoju człowieka też tak ejst, że najpierw małe dziecko musi się przywiązać do rodziców, by stopniowo się uniezależniać w dorastaniu aż do momentu,że staje się samodzielny :) Dlatego nie trzeba bać się przywiązania w terapii, bo to naprawdę nieuniknione, jeśli ta relacja z terapeutą jest dobra, pomaga, jest zaufanie.
Ja też nie wyobrażam sobie końca terapii, choć muszę przyznać, że już bardziej niż na początku wiem, że to kiedyś nastąpi. Mnie terapeutka zapewniła, że nie wyobrażam soebie końca terapii , bo nie ejstem jeszcze gotowa na to. Ja sama poczuje moment, kiedy to będzie możliwe, więc teraz nie powinnam się tym zamartwiać. ;) Terapeutka powiedziała mi też co jest prawdą w moim przypadku, że widocznie jeszcze potrzebuje się nacieszyć tą dobrą relacją, bo nigdy nie było osoby, która mnie rozumie i wspiera, zawsze byłam sama z problemami.Więc taka relacja jest dla mnie ważna :)
_________________
Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy¨
 
     
Ann 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 23
Dołączyła: 06 Sie 2007
Posty: 472
Skąd: Ziemia :-)
Nr Użytkownika: 180
Wysłany: 2008-03-05, 10:29   

Rita... Tak jakbym czytała o sobie... podpisuję się pod tym rękami i nogami :-)
Jest tak, że w czasie terapii dostajemy to czego tak bardzo nam brakuje, przynajmniej ja mam takie odczucia
_________________
Dlaczego miłość nie jest pisana wszystkim :-(
 
     
chiyo 



Wiek: 24
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 164
Skąd: ...
Nr Użytkownika: 392
Wysłany: 2008-03-05, 13:07   

No właśnie. Moja terapeutka zaspokaja jedną z moich podstawowych potrzeb- potrzebę rozmowy o rzeczach dla mnie ważnych. To prawda, że od takich rozmów ma się przecież przyjaciół, ale żaden z nich nie jest dla mnie autorytetem w tej dziedzinie i nie ma tej wiedzy ani doświadczenia, które może nam przekazać właśnie terapeuta. Kiedy terapia dobiegnie już końca to wiem, że będę na tyle silna, że sama będę potrafiła radzić sobie z problemami życia codziennego, że zdobędę niezbędną wiarę w siebie. I już nie będę potrzebować "opieki" terapeuty. Ale moja potrzeba rozmów o rzeczach jak już mówiłam ważnych i mądrych, których tak bardzo mi brakuje na co dzień - nie zmaleje! I to jest właśnie przykre i niesprawiedliwe. Kiedy będę musiała zakończyć terapię, zamiast siły i wiary w siebie poczuję, że straciłam przyjaciela.
Dlaczego tak musi być?!
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

łukatdziecko


Strona wygenerowana w 0,87 sekundy. Zapytań do SQL: 8