Wysłany: 2007-06-21, 23:39 Inne zaburzenia odżywiania
Kochani piszemy tu o własnych spostrzeżeniach...
o tym co nieokreślone...
także zapraszam do tworzenia nowych tematów we własnym zakresie...
Pozdrawiam ciepło...
Bo nie należy problemów z odżywianiem zamykać do granic bulimii i anoreksji... jest ich wiele więcej...
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-06-22, 11:04
Niestety nie tylko bulimia i anoreksja. Wczoraj przy kolacji awantura, bo nie chciałam jeść od razu ''w przyszłym tygodniu idziesz do lekarza'' jak zapomni to nie pojde, a jak nie zapomni... Boje sie, ze powie mi ze jestem wariatka albo cos w tym stylu. Dzisiaj rano babcia przyszla po mojego brata otwarłam jej w bieliźnie bo akurat się ubierałam ''dziewczyno wygladasz coraz gorzej''. Moja rodzina nigdy nie byla dla mnie wspraciem oni wola mojego brata i kuzynke, bo sa tacy jak oni maja te same zdanie i poglady ja mam inne na kazdy temat, nie czuje sie z nimi zwiazana, nie chce z nimi utrzymywac kontaktu za pare lat.
Angie [Usunięty]
Nr Użytkownika: -1
Wysłany: 2007-06-23, 07:44
Kochana widzę, że czujesz się odrzucona...
ja mam dokładnie to samo... kiedy przyjeżdża moja kuzynka tylko ona się liczy
tylko ona jest ładna szczupła i kochana...
a ja tam nie przejmujcie się mną, bo ja sobie zawsze rade dam...
taka mentalność...
ale zapamiętaj sobie moja kochana, że nie jesteś żadną wariatką i nie wolno ci tak myśleć... bo od tego jak ty się czujesz jak ty siebie odbierasz zalezy jak widzą cię inni to naprawdę jest prawda...
Widzę, że już nawet litością chcesz wzbudzić ich uwagę... znam to naprawdę to znam...
to się nazywa coś w rodzaju ,,,haloo ja nadal tu jestem"""
Masz własne zdanie jesteś ambitna z pewnością...
powiesz jak uważasz i cierpisz za to ...
ale ja mimo tego, ze tak sie działo przez wiele lat...
powiem ci tak myślałam, ze po prostu mnie jako mnie nie da się polubić, bo kto by ze mną wytrzymał...
a wiesz czego doznałam... szoku...
chodze do pracy jestem sobą zupełnie w 100% Angelą i oni wszyscy mnie cenią za to jaka jestem....
bo najważniejsze to to aby zawsze być sobą...
dla własnego komfortu...
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-06-23, 10:43
Wiesz popłakałam sie, ale z radosci, że ktoś mnie rozumie. Ja podobno z tej mojej ''rodzinnej trójki'' jestem najlepsza, najlepiej sie ucze, jestem najładniejsza, ale też najbardziej cierpie. Mi nikt nigdy nie pomógł np. zrobić zdanie, a za nich wszyscy chetnie zrobią, zawsze musialam sobie radzic sama, a teraz jak nie chce pomocy to maja pretensje. Jak moge chciec pomocy od kogos kto mi jej nigdy nie dał? Zawsze byłam samodzielna i samotna.
Angie [Usunięty]
Nr Użytkownika: -1
Wysłany: 2007-06-23, 11:55
To wszystko dlatego, że jesteś ambitna...
Rozumiem cie doskonale w tym temacie...
Kochana i nie płacz... nawet ze szczęścia, a ciesz się....
bo ja się cieszę, że z nami tu jesteś
Naprawdę cieszę się jak nie wiem, że chcesz się podzielić swoimi doświadczeniami....
myślami... czynami...
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-06-23, 21:08
Dziekuje, szczerze mówiąc to forum jest moim jedynym wsparciem, wchodze tu strasznie często, gdyby nie to, że teraz tutaj piszę to pewnie bym sie w tym miesiacu juz nie uśmiechneła. Pozwalacie ulzyc mi i mojej psychice, bo ja jestem okruchem tej dziewczyny, ktora kiedys byłam, tej ktora miala mocna psychike byla nie ugieta, teraz jestem slaba, placzliwa i zmeczona. Czasami czuje wstyd przed sama soba, brzydze sie nie ktorych posiłkow od 16 juz nic nie jem, nie umiem inaczej. W 2 klasie podstawówki zzaczelam sie brzydzic masła nie jadlam go od paru lat, ale kto by wtedy pomyslal, ze z dzickiem ktore lubi jesc moze sie cos takiego stac. Boje sie jechac na wakacje pokazac ludziom, jesc kolo nich, beda patrzec mi w talerz, rodzice beda wrzeszczec zebym jadła. Na oboz nie jade, bo sie nie nadaje, nikt by ze mna nie wytrzymal nawet ja nie umiem wytrzymac ze soba. Z reszta kto by kiedys chcial zyc z kims takim jak ja? Z kim kto ma ''cos'' w psychice...
Angie [Usunięty]
Nr Użytkownika: -1
Wysłany: 2007-06-24, 06:47
Kochana nie katuj się czymś takim...
widzę, że strasznie jesteś krytycznie do siebie nastawiona...
ja cię rozumiem naprawdę...
ale pamiętaj, że mimo wszystko masz w sobie coś niezwykłego...
i zobaczysz z czasem to się u ciebie ujawni... bo to jest tylko ty w to nie wierzysz dlatego dodam dwa nowe tematy...
coś dla nas... teraz tak myślę... i wiem, że to dobry pomysł...a potem zrobimy podsumowanie... i będzie czadzik... naprawdę będzie dobrze... zaczniemy to z siebie wywalać za wszelką cenę to coś nas nie zadusi....
Nawet nie masz pojęcia jak ja się cieszę, ze jesteście ze mną...
że chcie być... że chcecie walczyć... bo coś ala pro- ana mnie nie kręci...
to tylko pobudza i te dziewczyny nie zdają sobie sprawy co to jest anoreksja czy bulimia... oni z tym żyją i się nie sprzeciwiają jeszcze potęgują, a to naprawdę ich zniszczy i uwierz mi, że to nie z tobą trudno wytrzymać lecz z nimi!
Także jestem pewna, że napewno znajdziesz kogoś... kogoś bliskiego... naprawdę...
i możesz powiedzieć o chorobie ale nie w szczegółach jeśli chodzi o faceta...
jesli kocha to zrozumie i nie będzie pytał .... najgorsze jest to jak ten ktoś chce nas wyleczyć wtedy wszystko się psuje bo my jesteśmy między młotem a kowadłem z jednej strony on, a z drugiej ona...
dlatego wolna ręka zaufanie i wsparcie bardziej pomoże...
jeden też chciał mnie wyleczyć... i ja wiem jak się to skończyło...
Z rodziną to jest jedna z najtrudniejszych spraw..oni choć się martwią...to nie chcą dopuścić często do siebie..że ich kochana osoba jest chora...wolą sobie wytłumaczyć to wszystko tym..że młode dziewczyny mają manie odchudzania i że są głupie..gdy po dłuższym czasie nadal jest ten problem..czują się bezsilni i zaczynają sie krzyki..płacz..a wtedy ta osoba jeszcze bardziej się zamyka...a kiedy widzisz..czujesz jak jesteś nierozumiana...i jaka atmosfera panuje w domu...najlepiej jest właśnie napisać tutaj..albo poczytać..zobaczyć..że jednak nie jest się jedyną osobą na świecie z tym problemem..bo tutaj ludzie Cię zrozumieją....
Gdy człowiek nie akceptuje samego siebie robi różne rzeczy...nie tylko wymiotuje..ja chcąc powstrzymać wymioty..próbowałam różnych sposobów..brałam tabletki odchudzające w dużych ilościach..nie pomogło..chodziłam codziennie na fitness..nie pomogło..robiłam mnóstwo diet..nie pomogło..po prostu odwlekałam tylko to wszystko..bo jedyne co trzeba wyleczyć to ten ból wewnątrz nas..to wszystko co się zgromadziło przez tyle lat...
pozdrawiam
no i dziewczynki...bądźcie tutaj zawsze:**
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-06-24, 11:38
Macie racje, ale ja czuje jakby chcieli mi nie pomoc,ale mnie zniszczyc. Ciągła krytyka wczoraj na gg pisałam z kolezanka, ciagle miala do mnie pretensje, że źle robie, ze powinnam z mama spedzac czas itd. Nie chce spedzac czasu z rodzina i przyjaciólmi czuje potrzebe skupienia się na sobie. Gdziekolwiek pojde wszyscy caly czas mowia o mnie mowia ze mam problem z psychika, ze z tym nie walcze tylko sie temu poddaje i ide z tym, twierdza ze mnie rozmieja, ale tak nie jest.
No oni chyba chcą już wymusić na Tobie...tylko co???żebyś była normalna..ciekawe co dla nich znaczy pojęcie normalna..otwarta na ludzi??...jesteś wolną osobą..możesz robić co tylko chcesz..mozesz siedziec całymi dniami w domu..z nikim nie rozmawiać..i nikt nie może mieć pretensji do Ciebie o to..tylko trzeba się zastanowić..czy to przynosi szczęście..nie pisze tutaj..że szczęściem jest spędzanie czasu wsród ludzi..posiadanie jak największej liczby znajomych..rozumiem CIę...często też nie mam ochoty zobaczenia się z ludźmi...kiedyś do niech uciekałam..żeby zabić myślenie..żeby nie myśleć..ale człowiek żyje po to żeby być szczęśliwym..i każdy może być...może powinnaś spotkać się ze specjalistą...to dużo daje...czujesz..że on CIę rozumie..i że chce pomóc..sama też musisz chcieć:)...dasz rade...zobaczysz..każda z nas może:)
pozdrawiam cieplutko
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-06-24, 13:44
Kiedyś tylko spalam w domu, było mnie wszedzie pełno, teraz jestem w domu caly czas. Nie mam komu zaufać, a nie bede wszystkim gadac co sie ze mna dzieje, jak wszyscy mnie krytykuja i maja do mnie pretensje. Szczescie to dla mnie najpierw osiagniecie wewnetrznego spokoju a dopiero potem ludzie.
Angie [Usunięty]
Nr Użytkownika: -1
Wysłany: 2007-06-25, 04:35
I tu się z Wami zgadzam...
powaznie najpierw popatrzcie na siebie... najpierw zadbajcie o swój komfort i jeszcze raz powtórzę, że to nie egoizm, a walka o siebie...
Z ludzi nie żyjemy... choć często mają taki nacisk, że szok...
Robią tak, bo wiedzą, że my mamy inne myślenie... że nie zrobimy po ich myśli... ale zaczniemy walczyć o swoje.... swoje zdanie... bo je mamy...
Mnie nienawidzili wręcz w technikum, bo nie ćpałam z dziewczynami nie paliłam papierosów ani nie chodziłam z nimi na imprezy i tak mendy doprowadziły mnie do obłędu...
Jak ja miałam się bawić w weekend jak ja musiałam myśleć za co zapłace czynsz....
oni mieli dobrze żyli sobie u mamusi i mieli wszystko w dupie...
ale pustym dziewczynom tego nie wytłumaczysz...
Ja zawsze odpowiadałam wybacz ale wolę sobie poczytać książkę niż klepać na temat o tipsach... moja przyjaciółka do dzisiaj z tego leje...
teraz wiem, że można mnie lubić za to jaka jestem ... mam znajomych w pracy akceptują moją bezpośredność jak mi się coś nie podoba mówię... nie zamierzam się z tym dusić...
czasem tracę na tym,.... ale często zyskam coś dla siebie... bo wierzcie mi, że prawda jest taka, że tutaj panuje prawo dżungli ,,słabszy gatunek ginie"
i albo się damy albo nie....
a ja wkońcu jestem lwem
To prawda, jesli chodzi o to jak my siebie widzimy tak odbierają nas inni....
Poczujesz się piękna jesteś nie do przebicia...
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-06-25, 19:25
Ludzie chca wywierać zamocny nacisk na innych. za bardzo chcą ingerowac w czyjes sprawy i zycie, bo nawet gdy zyje sie kolo siebie wspolnie to sa i tak dwa rozne zycia
Angie [Usunięty]
Nr Użytkownika: -1
Wysłany: 2007-06-26, 04:01
Dokładnie...
dwa różne życia...
upodobania...
charaktery....
ja nie miałam swojego kąta nigdy nawet jak żyłam z tym psycholem... nie mogłam pisać tego co chciałam... nie mogłam prowadzić blooga, bo zaraz chciał też czytać...
człowiek potrzebuje swojego azylu mimo wszystko...
Pomogła: 2 razy Wiek: 33 Dołączyła: 31 Lip 2007 Posty: 626 Skąd: ... Nr Użytkownika: 174
Wysłany: 2007-08-02, 10:21
Ze mną to jest różnie.Dawniej byłam podporządkowana innym osobom a najbardziej mamie.Teraz chodzę na terapię i uczę się dostrzegać że ja też mam prawo inaczej myśleć inaczej czuć -nie tak jak inni. Z drugiej strony jestem strasznie skupiona na sobie i najgorsze ze tego nie zauważam albo może staram się nie zauważać bo nie chcę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum