Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 5 Skąd: Dno Nr Użytkownika: 610
Wysłany: 2009-08-18, 22:17 jak wygląda leczenie ed na oddziale całodobowym
Nie do końca jestem pewna czy w dobrym miejscu zamieszczam ów temat jednak mam nadzieję, że w razie pomyłki nikt nie będzie mi miał tego za złe.
Dużo mówi się o terapiach ED w szpitalach jednak nikt nie opisuje dokładniej jak owa terapia wygląda, jak wygląda dzień w szpitalu, jak wygląda sam szpital. Oczywiście rozumiem, że różne szpitale to różnice zarówno w sposobie leczenia jak i wygladzie jednak może ktoś opisał by w jaki sposób funkcjonuje się na takim oddziale. Czy można liczyć na prawdziwe zainteresowanie ze strony lekarzy, pomoc psychologów? I dalej co całymi dniami robi się na odzdziale(no chyba nie lezy obłogiem ;p )? Jak wygladają kontakty z innymi, czy chorzy na Ed są osobno od np.schizofreników?
Interesuje mnie głównie opis leczenia na oddziałach psychiatrycznych dziecięcych i młodziezowych jednak kazdy inny także w pewnym stopniu przybliży mi "ten świat".
A być może ktoś z Was kożystał z pomocy Oddziału Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej SPS ZOZ Zdroje w Szczecinie lub słyszał jakieś opinie na jego temat?
Z góry dzięki za odpowiedz, szczerze mówiąc to bardzo obawiam się tego szpitala i pomimo całej chęci wyzdrowienia mam wielką blokadę co do tych "innych" aspektów z nim związanych...
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 22 Kwi 2008 Posty: 777 Skąd: ...? Nr Użytkownika: 440
Wysłany: 2009-08-19, 19:59
moze cos się juz zmienilo , bo to relacja z 6 lat do tylu...
szpital - oddzial zamkniety, wyjscia tylko z pielegniarka, albo gdy masz mozliwosc z rodzina na teren szpitala, albo przepustke.
przy wejsciu na oddzial sprawdzaja Twoje rzeczy tj. czy nie masz czegoś ostrego, czegos co może posłużyc do zrobienia osbie krzywdy.
rano ważenie, toaleta poranna - sprawdzanie porządków na sali, społecznośc tj . zebranie personelu z pacjentami.
potem śniadanie, jeśli jest rok szkolny to zajecia lekcyjne, albo zajecia w pracowni terapeutycznej.
w ciągu dnia dal anorektyczek jest ok 6 posiłków - sniadanie, drugie śniadanie, nutridrink, obiad, podiweczorek i kolacja.
przez pierwsze dni dostajesz pół porcji, a potem tak jak inne dziewczyny.Przy posiłkach pilnują pielegniarki, a po possiłkach 30 minut leżenia.
Nie iwem jak przy bulimii, ale anorektycznki podpisuja kontrakt, w którym zawarte jest jaka waga pozwala na wyjscie na dwór,na przepustke itp.
Nie pamiętam ile razy, ale są rozmowy z psychologiem, czasem w większej grupie.
Na oddziale są osoby z różnymi problemami.
nie wiem co jeszce napisac. moze masz jakies konkretne pytania??
Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 5 Skąd: Dno Nr Użytkownika: 610
Wysłany: 2009-08-19, 21:12
Trochę mnie uspkoiłaś Wszyscy wokół mnie z panią psycholog, u której odbywałam terapię ambulatoryjną, na czele jedynie straszą mnie szpitalem sądząc, że chyba przez ów strach nagle ozdrowieję Co prawda dalej martwi mnie trochę brak oddzielnych oddziałów dla osób z zaburzeniami jedzenia. Jestem dość słaba psychicznie i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, doprowadzić do złości czy w drugą stronę wpędzić w stan iście depresyjny, otoczenie odgrywa w tym znaczącą rolę. Jednak sądzę, że szpital będzie dobrym rozwiązaniem na główny problem, czyli u mnie anoreksję bulimiczną, a reszta jakoś się ułoży, w razie potrzeby przecież są tam ludzie, chociażby psycholog, którzy mi pomogą.
Mam tylko nadzieję, że mój optymizm jest uzasadniony i decyzja którą niebawem podejmę, iść czy nie iść do szpitala, nie okaże się błędna. Liczę na to, że szpital pomoże mi wydostać się z choroby ale nie "zepsuje" wszystkiego innego, np. szkoły.
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 22 Kwi 2008 Posty: 777 Skąd: ...? Nr Użytkownika: 440
Wysłany: 2009-08-20, 07:25
Nyja napisał/a:
Co prawda dalej martwi mnie trochę brak oddzielnych oddziałów dla osób z zaburzeniami jedzenia. Jestem dość słaba psychicznie i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, doprowadzić do złości czy w drugą stronę wpędzić w stan iście depresyjny, otoczenie odgrywa w tym znaczącą rolę.
Tym się nie martw,, bo po pierwsze większośc osób z zaburzeniami odzywiania ma podobnie. A po drugie osoby z innymi zabużeniami na oddziale przyjmuje leki, więc nic Ci nie grozi. Wpadanie w złośc, czy stany depresyjne z powodu zachowania innych osób to coś z czym możesz sobie tam spróbowac poradzic, pracowac nad tym - bo na zewnątrz przecież też sie tak zdarza.
Myślę, ze warto spróbowac tam pójśc - jeśli na zewnątrz terapia nie daje rezultatów, a Ty sama sobie nie radzisz.. Myślę, ze coś się zmieniło na lepsze w kwestii terapi osób z zaburzeniami odżywiania. Co do szkoły to wiem, ze na oddziałach są prowadzone zajęcia lekcyjne nie wiem jakie są tego efekty, ale nie sądzę że zawlisz przez szpital szkołe.
Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 5 Skąd: Dno Nr Użytkownika: 610
Wysłany: 2009-08-20, 08:38
Zobaczymy, jak na razie odkładam decyzję o szpitalu, być może to błąd być może z nowymi lekami i kolejnymi przebłyskami nadziei dam radę. Teraz wiem, że jeśli będzie żle nie ma co się bać tylko zaklepywać miejsce na oddziale
Dołączyła: 09 Gru 2009 Posty: 6 Skąd: z Krk Nr Użytkownika: 630
Wysłany: 2009-12-09, 14:10
KRAKÓW:
8.00 śniadanie (zupa mleczna, dwie kanapki i kawa)
9.00 zebranie społeczności
10.00 drugie śniadanie (kanapka)
11.15 terapia grupowa lub muzykoterapia
12.30 obiad (zupa + drugie danie, porcje nie są takie wielkie, kompot)
potem lekcje lub terapia indywidualna - zależnie od dnia
15.00 kanapka (ale to tylko etap zerowy lub pierwszy)
zajęcia popołudniowe, spacery, gry, plastyczne, zabawy itp
17.30 kolacja (2 kanapki, herbata)
19 jogurt i 3 biszkopty
czas wolny
do tego terapia rodzinna raz na 1-2 tyg.
ETAP ZEROWY: nie ma wyjść, jedynie pół godziny dziennie z personelem lub rodziną, nie ma przepustek, nie wolno się przemęczać i trzeba jeść 6 posiłków. tyje się niewiele, ważne, żeby nie być totalnie wycieńczonym, nie każdy przechodzi ten etap, zależy w jak ciężkim jest stanie, po posiłku 30min siedzenia przy stole dla anorektyczek, jedzenie pod kontrolą, nie można posiadać swojego jedzenia ani płynów. do łazienki się chodzi nawet z pielęgniarką, cały czas jest kontrola. ale rzadko ten etap się stosuje.
ETAP PIERWSZY: jeśli ktoś był w zerowym to w pierwszym ma już wyjścia z pacjentami (można iść gdzie się chce, byleby z kimś, kto ma wyjścia samodzielne), są przepustki od piątku do poniedziałku, jesli ktoś zerowego nie miał to nie ma przepustek a wyjścia ograniczone. 5 posiłków, nadal z 30-minutową odsiadką po jedzeniu, przy stole dla anorektyczek, kontrole przy jedzeniu, ale zwykle możesz już pić swoje herbaty czy co tam chcesz, ustalić z lekarzem wymienniki jedzenia itp. wiele kwestii jest do dogadania się.
ETAP DRUGI: mniej jedzenia, sam decydujesz ile i co jesz, możesz wymieniać szpitalne jedzenie na swoje, dojadać, wyjścia samodzielne lub z pacjentami (zależy jakie były w poprzednim etapie), bez kontroli podczas posiłków i po nich, duża samodzielność ogólnie. możliwy wypis, zwykle zresztą wypisują, zależy też od stanu psychicznego.
ETAP TRZECI: dłuższe przepustki, jedynie 3 posiłki niekontrolowane, nie musisz tyć ani nic. zwykle dziewczyny wypisują się w drugim.
ogólnie przytyć trzeba niewiele w porównaniu np z Warszawą. jest też mniej jedzenia i więcej wolności. nie przeszukują rzeczy ani żadnych takich akcji nie ma. każdy ma swojego terapeutę i lekarza. personel jest ok, też zależy na kogo się trafi, ale ja nie spotkałam "beznadziejnych idiotów". szpital nie jest nastawiony tylko na tycie, o wiele bardziej liczy się terapia.
_________________ "(...)Oddycha powietrzem bez tlenu.
Żywi się strzępami nadziei.
Najbardziej boi się sama siebie:
Nieidealna Ja..."
Dołączyła: 09 Gru 2009 Posty: 6 Skąd: z Krk Nr Użytkownika: 630
Wysłany: 2009-12-09, 14:15
Co do Krakowa jeszcze: można mieć komórkę, laptopa, co się chce, na oddziale jest też telewizor, świetlica, jakiś billard czy ping-pong (nie pamiętam już).
Przykładowo w Lublinie jest ponad dwa razy więcej jedzenia i żadnych wyjść czy swobód, trzeba przytyć naprawdę dużo, terapii się nie ma prawie wcale, cały dzień to żarcie i leżenie. W Warszawie jest z kolei trochę więcej jedzenia i dużo więcej do przytycia (nawet kilkanaście kg), terapia jest, ale różnie bywa, znam osobę która podczas całego pobytu miała tylko 3 rozmowy.
_________________ "(...)Oddycha powietrzem bez tlenu.
Żywi się strzępami nadziei.
Najbardziej boi się sama siebie:
Nieidealna Ja..."
Dołączyła: 21 Kwi 2010 Posty: 148 Skąd: z inąd Nr Użytkownika: 690
Wysłany: 2010-06-20, 18:52
artzina, przeważnie u nas w Polsce odbywa się to w szpitalach leczenia psychiatrycznego. Jednakże są szpitale specjalizujące się w leczeniu ED.
Z tego co wiem dziewczyny polecały tutaj Kraków, a Warszawę odradzały, ale to
do Ciebie należy wybór. Możesz zawsze zadzwonić i się dowiedzieć.
_________________ „Jakże łatwo odtrącić od siebie i odepchnąć
wszelkie wyobrażenie niepokojące i obce
i natychmiast odzyskać pogodę ducha”
"Moją najulubieńszą złośliwością i sztuczką jest
to, że moje milczenie umie się nie zdradzać
milczeniem."
"Jest w Tobie coś wielkiego i wyjątkowego.
Studiuję siebie od czterdziestu pięciu lat.
Czasem mam ochotę siebie pocałować!
I Ty też musisz pokochać siebie.
Nie mam tu na myśli jakiejś metafory.
Mówię o zdrowym szacunku do siebie.
A gdy pokochasz siebie,
będziesz automatycznie kochał innych."
Wysłany: 2010-06-21, 11:36 Re: jak wygląda leczenie ed na oddziale całodobowym
Nyja napisał/a:
Nie do końca jestem pewna czy w dobrym miejscu zamieszczam ów temat jednak mam nadzieję, że w razie pomyłki nikt nie będzie mi miał tego za złe.
Dużo mówi się o terapiach ED w szpitalach jednak nikt nie opisuje dokładniej jak owa terapia wygląda, jak wygląda dzień w szpitalu, jak wygląda sam szpital. Oczywiście rozumiem, że różne szpitale to różnice zarówno w sposobie leczenia jak i wygladzie jednak może ktoś opisał by w jaki sposób funkcjonuje się na takim oddziale. Czy można liczyć na prawdziwe zainteresowanie ze strony lekarzy, pomoc psychologów? I dalej co całymi dniami robi się na odzdziale(no chyba nie lezy obłogiem ;p )? Jak wygladają kontakty z innymi, czy chorzy na Ed są osobno od np.schizofreników?
Interesuje mnie głównie opis leczenia na oddziałach psychiatrycznych dziecięcych i młodziezowych jednak kazdy inny także w pewnym stopniu przybliży mi "ten świat".
A być może ktoś z Was kożystał z pomocy Oddziału Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej SPS ZOZ Zdroje w Szczecinie lub słyszał jakieś opinie na jego temat?
Z góry dzięki za odpowiedz, szczerze mówiąc to bardzo obawiam się tego szpitala i pomimo całej chęci wyzdrowienia mam wielką blokadę co do tych "innych" aspektów z nim związanych...
Widzę, że nie tylko mnie straszą lekarze ze Zdroji szpitalem...
Też byłabym ciekawa opinii na temat tego oddziału...
Dołączyła: 12 Sie 2010 Posty: 7 Skąd: Warszawa Nr Użytkownika: 722
Wysłany: 2010-08-12, 01:48
wiecie...
przy bardzo niskiej wadze leczenie psychiatryczne wygląda niestety tak,że leży się cały dzień w łóżku, jedzenie przynoszone na tacy (ok.2500kcal ), wyjścia do toalety z pielęgniarką...
więc to jest po prostu tuczenie - ale czasem ratuje życie.
_________________ I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me
Dołączyła: 21 Kwi 2010 Posty: 148 Skąd: z inąd Nr Użytkownika: 690
Wysłany: 2010-08-13, 07:40
Elecrified, czasami to i dobrze, czasami to jedyne wyjście, szczególnie w przypadku osób, które nie chcą się leczyć. Terapia nic nie pomoże, jeżeli nie będzie podjęta z własnej woli.
_________________ „Jakże łatwo odtrącić od siebie i odepchnąć
wszelkie wyobrażenie niepokojące i obce
i natychmiast odzyskać pogodę ducha”
"Moją najulubieńszą złośliwością i sztuczką jest
to, że moje milczenie umie się nie zdradzać
milczeniem."
"Jest w Tobie coś wielkiego i wyjątkowego.
Studiuję siebie od czterdziestu pięciu lat.
Czasem mam ochotę siebie pocałować!
I Ty też musisz pokochać siebie.
Nie mam tu na myśli jakiejś metafory.
Mówię o zdrowym szacunku do siebie.
A gdy pokochasz siebie,
będziesz automatycznie kochał innych."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum