Ja tak mam coraz częściej....Kiedy nie mogę zasnąć myślę sobie, jakby to było, gdybym chociaż przez jeden dzień była normalna, tzn. gdybym nie miała "tego" w głowie .....
Wtedy rano nie myślałabym zaraz po przebudzeniu ile dzisiaj ważę, jak wyglądam... a nowy dzień nie byłby kolejnym dniem walki, ale kolejnym pięknym dniem, wartym, aby go przeżyć.....i nie uciekałabym tego dnia od ludzi, nie izolowałabym się od świata, byłabym osobą pewną siebie.......taką, która siebie akceptuje....i powiedziałabym sobie: lubię siebie, taką jaka jestem...............................................................
.......................................................i byłabym szczęśliwa................... choć raz.................
Czy to źle, że tak mam? że wyobrażam sobie siebie bez "tego"?
(Nie wiem czy to dobre miejsce na ten temat, jeśli nie to przepraszam.......ale mi większość mojego codziennego życia zajmują właśnie marzenia....)
_________________ Wszystkie smutki moje wyniosę za drzwi...wrócę ze słońcem...
Wiek: 28 Dołączyła: 10 Wrz 2007 Posty: 13 Skąd: z domu Nr Użytkownika: 251
Wysłany: 2007-09-26, 23:36
"Ktoś kto nie ma marzeń nie żyje" - chyba nie całkiem dosłownie przytoczone słowa Ryśka Riedla z filmu "Skazany na bluesa". Zgadzam się z tym.
Cudownie, że marzysz, marzenia są piękne, a ponadto wywołują chęć działania. Część marzeń można zrealizować i należy do tego dążyć. Na szczęście nie wszystkie i nie od razu, bo inaczej życie straciłoby sens.
Pomogła: 2 razy Wiek: 33 Dołączyła: 31 Lip 2007 Posty: 626 Skąd: ... Nr Użytkownika: 174
Wysłany: 2007-09-27, 14:47
a ja kiedyś marzyłam ale przestałam marzyć bo moje marzenia się nie spełniają.Wolę nawet być czymś zaskoczona że coś się wydarzyło o czym nawet mi sie nie śniło niż marzyć.
Nie wierzę w marzenia
Pomogła: 3 razy Wiek: 18 Dołączyła: 20 Cze 2007 Posty: 269 Skąd: Ocean Nr Użytkownika: 142
Wysłany: 2007-09-27, 16:28
Ja bym tylko chciala miec kiedys spokojne zycie i dobra prace, zeby duzo zarabiac. Nie musze miec meza i dzieci na to nie licze, zreszta nie lubie dzieci
Pomogła: 3 razy Wiek: 23 Dołączyła: 06 Sie 2007 Posty: 472 Skąd: Ziemia :-) Nr Użytkownika: 180
Wysłany: 2007-09-28, 10:30
Lubię myśleć co by było gdyby...? Tylko niestety czasu nie cofnę... Chyba najbardziej (na tą chwilę) chciałabym polubić siebie i uwolnić się od problemów z jedzeniem. Wtedy będę myśleć co dalej. Oczywiście marzę o mężczyźnie, który odwzajemni moje uzczucia i pokocha mnie taką jaką jestem.
_________________ Dlaczego miłość nie jest pisana wszystkim
Pomogła: 2 razy Wiek: 24 Dołączyła: 03 Sie 2007 Posty: 675 Skąd: polska Nr Użytkownika: 177
Wysłany: 2007-10-03, 20:51
marzenia..czy one sie spelniaja?nie wierze juz w nie kiedys chcialam je realizowac teraz nie ma to sensu..czemu musialo mnie to dopasc? zasrana bulimia!!!!!!!!!!!!! niszczy mnie ;(
Pomogła: 2 razy Wiek: 33 Dołączyła: 31 Lip 2007 Posty: 626 Skąd: ... Nr Użytkownika: 174
Wysłany: 2007-10-04, 10:15
Pokonasz bulimię ale musisz tego bardzo mocno chcieć i musisz chcieć i nauczyć się jak masz się sobą opiekować żeby choroba nie była potrzebna.Praca ale tylko ciężka praca nad sobą może pomóc Ci w wyjściu z bulimii
Widzicie... taka wygadana a własnych marzeń nie mam...
nie może inaczej mam... ale nie ujawniam... za książęce są jak na te czasy
jednak jakby nie było są moje i tylko moje nikt mi tego nie odbierze...
Coś się w moim życiu zmienia i nie wiem ale szykuje się na konkretne zmiany...
nie powiem o co chodzi... nie chcę zapeszać ale jakby nie było jest to pozytywne...
Sama jestem w szoku i nie do końca wierzę... a może aż tak bardzo wierzę i się boję...
strasznie dziwny stan naprawdę....
oczywiście relacje zdam...
jak już będę wiedziała co i jak...
Wiek: 26 Dołączyła: 04 Paź 2007 Posty: 18 Skąd: kraków Nr Użytkownika: 293
Wysłany: 2007-10-05, 09:42
ja marze zeby wyzdrowieć,myśle ze dojrzewam do zmiany,ze to juz moj czas..zmienia mi sie myślenie,tłumacze sobie, że przeciez jestem ladn a,watościowa,ze musze skupić sie na ulepszaniu siebie od wewnątrz a nie na zewnątrz..wiem ze jak sie z tym uporam to realizacja moich największych marzeń będzie możliwa.chce znaless kogos kto mnie pokocha i bedzie przy mnie,że założymy ciepłą rodzine,pełnaą radości ..tylko ze problem w tym ze nigdy sie tego niedoczekam jesli nie zaakceptuje (=nie pokocham ) samej siebie, dlatego uporanie sie sama ze soba jest marzeniem numer 1
a tak ogólnie to chiałabym sobie po prostu poradzić z życiu.jestem silna ale dalej mam taka niska samoocene,coraz czesciej wiem ze powinnam sie cenic wysoko..ale czuje dużą obawe co będzie po studiach ( to mój ostatni rok) więc marze o wmiare dobrej pracy,i uniezależnieniu sie, niechce wracac do siebie do domu,mieszkac z tata znow..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum